czwartek, 10 maja 2012

Hiszpania - Curva i inne trudności językowe


Wreszcie udało mi się kupić zioła! (5kwietnia 2012) Jak się okazuje, nie w każdym kraju jest to tak proste, jak w Polsce, gdzie po prostu wystarczy wejść do jakiegokolwiek supermarketu, a nawet do większego spożywczaka. 


 Tutaj odwiedziłam wszystkie znane mi supermarkety, wypytałam znajomych i nic.. Aż do ostatniego poniedziałku, kiedy zamiast iść prosto do domu, po wcześniej skończonej pracy, o zaskakującej godzinie 19!, postanowiłam zwiedzić najbliższą okolicę i tak trafiłam na kwiaciarnię. Okazało się, iż wytłumaczenie starszemu panu, co chciałabym kupić zajęło mi chwilę dłużej niż się spodziewałam, najpierw pokazał mi wszystkie kwiatki doniczkowe, jakie posiadał. Kiedy powiedziałam, że nie chcę "kwiatków", powiedział, że one nie mają kwiatków - tylko zielone liście..Wniosek pierwszy - kwiaty doniczkowe, to nie to samo, co rośliny doniczkowe..Następnie, kiedy udało się nam dojść do porozumienia, że chodzi mi o zioła - to okazało się, że należy nazywać je przyprawami (jak stwierdził starszy pan) i powiedział mi, że mam iść do spożywczaka. Kolejna lekcja - zioła nie! przyprawy tak! Ostatecznie wyjaśniłam, że nie chcę suszonych, ani żywych - czyli ciętych, jak natka pietruszki, tylko żywe w doniczce, które można wsadzić do ziemi i podlewać... W ten sposób dotarliśmy do wózka, na którym, ku mojej ogromnej radości odkryliśmy wspólnie miętę w doniczce oraz bazylię drobnolistną! I w ten właśnie sposób stałam się właścicielką dwóch doniczek oraz zapisanej na kartce nazwy trzeciego cuda, które posiada w swojej kolekcji pan kwiaciarz, znanego pod nazwą "ruda", które to namiętnie i w dużych ilościach kupują ludzie z południowej Ameryki. Pan opowiedział mi, że często przychodzą i kupują, dodają do potraw i podobno ma też właściwości lecznicze. Kazał mi wyszukać w internecie i wrócić jeśli będę zainteresowana. Wygooglałam rutę i już wiem, że na żołądek i popęd seksualny u kobiet dobrze wpływa, ma w liściach olejki eteryczne, należy ucinać główki w rękawiczkach, gdyż ma też właściwości uczulające, a do jedzenia dodawać można tak, jak dodaje się szczypiorek. Aż chyba sobie zakupię..


Tak to jest, życie w obcej rzeczywistości językowej wiele zmienia. Pobudza wyobraźnię. Trzeba się sporo nauczyć i uzbroić w cierpliwość. Zarówno ze swojej strony, bo kiedy po raz kolejny idę coś załatwić, kupić i nie do końca przygotowałam się słownikowo, muszę się wysilić i spodziewać zarówno sukcesu, jak i porażki. Na szczęście do tej pory nie spotkałam się jeszcze z negatywną reakcję, ludzie są otwarci i przyjaźni. Mają wiele cierpliwości i chęci, żeby pomóc. 

Pamiętam pierwszą wizytę u dentysty, kiedy ułamał mi się kawałek zęba, to jak pani wytłumaczyła mi wszystko z obrazkami i pokazywaniem śrubki, którą mi wkręcili w zęba.

Do tej pory mijam gabinet i słyszę "Buenos dias Sabina, que tal?". To miłe. 

Właściciel mięsnego też mija mnie wieczorami, obydwoje po pracy, z uśmiechem pozdrawiając się. A mięsko pyszne, pokrojone wedle życzenia i do tego lekcja hiszpańskiego, kiedy uczę się jak powiedzieć "mięso mielone", "stary ser" lub "plastry", ostatnio nawet 'chłopak z mięsnego' ubawił się myślą, wypowiedzianą na głos, że takie miłe lekcyjki tu sobie przy zakupach urządzamy, on mi tłumaczy, co znaczy coś po hiszpańsku, a ja mu się odwdzięczam słówkiem po angielsku. Przy okazji różne drobne szczegóły z życia dodajemy do każdych zakupów, obustronnie.

Co do przekleństw, to uczę się dzielnie i niemal z zapałem. Chłopcy byli bardzo dumni, że kilka "palabrotas" znalazło się w moim słowniku dzięki nim. Trzeba poznać każdą możliwą część języka, żeby swobodnie funkcjonować. A przekleństwa, jak widać są istotnym elementem tworzącym społeczeństwo. W pracy, w sali reedukacyjnej wisi tabliczka z cennikiem, oczywiście popełniłam zdjęcie z prośbą o przetłumaczenie!




Jakiś czas temu rozmawiałam z kolegą na temat słowa "curva", które oznacza zakręt. Zastanawiałam się czy się kiedyś do tego przyzwyczaję. Fidel stwierdził, że pewnie nie, ale to nie szkodzi, bo zawsze będzie wywoływać na mojej twarzy uśmiech, a to ważne. I rzeczywiście za każdym razem, kiedy słyszę w metrze "Estacion en curva..." uśmiecham się.
Zapraszam do zapoznania się na żywo! 


0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że dzielisz się ze mną swoją opinią! To dla mnie ważne.

Facebook Favorites More

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Best Web Hosting Coupons