niedziela, 22 września 2013

Francja - Rowerem przez Paryż

Zacznę od wpisu nie o tym, jak piękny i ciekawy jest Paryż, ale o tym, jak przejechać go na rowerze. Jak się zalogować do systemu? Czy to się właściwie opłaca? Co zrobić, kiedy nie ma gdzie przyczepić roweru i... jak się jeździ pod prąd? 



Po powrocie do Polski i niewielkim przemieszczaniu się przez niemal 4 miesiące udało się wyjechać na wakacje. Paryż. Pięknie, dla mnie ze wspomnieniami, ale też super drogo. Przyznaję, że jedynym powodem, dla którego teraz wybraliśmy się właśnie tam była opcja mieszkania u znajomych, którzy akurat w tym czasie byli w Polsce. Inaczej prawdopodobnie nie byłoby nas stać na takie wakacje.



Urocza kawalerka w XVI dzielnicy. Dziesięć minut (spacerem) od Wieży Eiffela, tuż przy stacji metra, w sąsiedztwie piekarni, i supermarketów okazała się doskonałym miejscem do poznania miasta. A miasto to, w ramach przeżycia i nie zrujnowania doszczętnie portfela, postanowiliśmy przejechać rowerami. 



Vélib'

Osobiście, po powrocie do Polski, zakochałam się w rowerach miejskich. Założyłam konto i zjechałam Warszawę wzdłuż i wszerz dzięki Veturilo. Dlaczego by nie spróbować tego sposobu przemieszczania się i za granicą? Vélib' (vélo + liberté, czyli rower i wolność) zdawało się być idealnym rozwiązaniem na niemal dwutygodniowy pobyt w "stolicy Europy". 


Zakładanie konta i logowanie do systemu

Tuż za rogiem mieszkania mieliśmy punkt z rowerami i już drugiego dnia postanowiliśmy zalogować się do systemu. To na pewno nic trudnego. Jak się okazało godzinę później rzeczywiście nic trudnego, ale... Jak tu się zapisać do systemu, skoro nie ma gdzie wsunąć karty kredytowej, która jest niezbędna do założenia konta?! Obeszliśmy pół okolicy szukając stacji, w której byłaby możliwość skorzystanie z karty. Nie ma! "Pewnie da się to zrobić tylko w niektórych bliżej centrum" - myśleliśmy. W ten oto sposób odkryliśmy zasadę pierwszą korzystania z rowerów miejskich w Paryżu: Obejrzyj dokładnie dwie strony stacji, gdyż ma dwa różne ekrany, z różnymi funkcjami. Jeden ekran służy tylko do wypożyczania rowerów, drugi, dotykowy ma więcej opcji - można się tam zarejestrować, skorzystać z pomocy, znaleźć stacje na terenie całego miasta i sprawdzić stan swojego konta.




Nie mogłam uwierzyć, że przeszliśmy kilka kilometrów na darmo, tylko dlatego, że nie zerknęliśmy na drugą stronę słupka. W każdym razie, w czasie samego rejestrowania się w systemie czekała nas jeszcze jedna niespodzianka, która jest drugą niezwykle istotną zasadą  korzystania z  Vélib':  jeśli chcesz wypożyczyć rower musisz mieć na swoim koncie 'wolne' 150 euro depozytu. Całkiem spora suma, szczególnie dla osób, które logują się tylko na 24 godziny. Ustaliliśmy, że mamy te pieniądze, podaliśmy dane, dokonaliśmy elektronicznej zapłaty i dostaliśmy papierowy bilecik, za pomocą którego, przy ustalonym przez siebie haśle, przez kolejnych 8 dni mogliśmy cieszyć się obiecanym rowerem i wolnością. Udało się nawet nie zgubić bilecików! Przy każdym wypożyczaniu roweru należy podawać dane z tygodniowego biletu. 

"Organizacja rowerowa"

Przyznam szczerze, że rowery miejskie w Paryżu obietnicę, którą niesie nazwa, spełniają. Miasto jest doskonale zorganizowane, jeśli chodzi o transport rowerowy. Ogromna ilość ścieżek dla rowerów. Część z nich jest specjalne wydzielonym i odgrodzonym pasem ulicy. Czasem po lewej stronie, a czasem zajmuje sporą część środka jezdni. Często pas dla autobusów jest też pasem dla rowerów i zdarza się, że kierowca autobusu jedzie i nie wyprzedza rowerzysty, choć pewnie nawet by się zmieścił. 


Byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona kulturą jazdy jeśli chodzi o kierowców. Rowerzyście wolno tu naprawdę wiele i przyznam, że nie musi się bać. A na rowerach jeżdżą niemal wszyscy. Co chwilę a to turysta, a to policjant, a to pan w berecie. Ogromna ilość miejskich - tysiące, i pewnie jeszcze więcej prywatnych. 



Jazda pod prąd bez mandatu

Wielokrotnie zdarzyło nam się łamać jakieś przepisy, jeździliśmy pod prąd, właśnie pasem dla autobusów, gdyż okazywało się, że droga jest jednokierunkowa i nie możemy znaleźć tej, która idzie w naszym kierunku. Uciekaliśmy na chodnik tylko w momencie, kiedy jechał autobus, taksówki spokojnie nas mijały i nawet nikt nie zwracał większej uwagi. Nie żebym polecała ten sposób jazdy, bo jest męczący i dość niebezpieczny, ale po prostu chciałam powiedzieć, że się da. Pokazuje to dla mnie Paryż, jako miasto bardzo przyjazne rowerzyście. Wiele niedużych dróg jednokierunkowych ma wydzielony kawałek jezdni "pod prąd" właśnie dla rowerów, rozpoznacie je po napisie "SAUF"(poza, nie dotyczy) i obrazku rowerka.



Paryż poza samą przemyślaną infrastrukturą transportową, jest miastem, gdzie po prostu przyjemnie się jeździ. Małe, wąskie uliczki nie są przepełnione samochodami i można po nich spokojnie się poruszać, a duże place i ulice łączące ze sobą najważniejsze zabytki, poza kilkoma wyjątkami, są równe i wygodne do jeżdżenia. Bulwary nad Sekwaną, choć zazwyczaj pełne ludzi, zapewniają nie tylko brak samochodów, ale i widoki, i miejsce na odpoczynek. 




A nawet jeśli okaże się, że trafiliśmy na ślepą uliczką, z której jedynym wyjściem są ruchome schody prowadzące do stacji metra, możemy spokojnie się po nich wspiąć z rowerem, bo z drugiej strony powinna być już normalna droga. Tak z doświadczenia jest jedno miejsce, gdzie darowałabym sobie jeżdżenie rowerem - Montmartre. Lepiej wspiąć się na górę pieszo. Strome uliczki, po których ledwo szłam pieszo, zabiłyby mnie, gdybym poruszała się dość ciężkim, ale i bardzo solidnym,to tak na marginesie, rowerem.

Paryż nocą - idealny na rowery

Szczególne miejsce zajmuje w mojej pamięci wycieczka nocą, w czasie której zwiedziliśmy dużą część miasta. Dobrze po północy, w ciemności, na pustych ulicach jechało się dużo przyjemniej niż wśród samochodów za dnia. To jeden z punktów, które naprawdę warto wpisać w zwiedzanie Paryża na rowerze. Szczególnie, że taki rodzaj transportu nie wyklucza godzinnej przerwy na moście z butelką wina, bagietką i serami... Pamiętamy, że limit upojenia alkoholowego ;) zgodny z prawem jest we Francji wyższy niż w Polsce i trochę wina nie przekreśla możliwości prowadzenia pojazdu. 




Podsumowując:

1. Koszty: 8 euro za 7 dni (liczone, jako pełne doby, czyli wypożyczając rower we wtorek o 13, mamy czas do kolejnego wtorku o 13) lub 1,70 euro za dobę. 
Dodam tylko, że jednorazowy bilet komunikacji kosztuje 1,70 euro, karnet 10 - cio przejazdowy 13 euro... nie wiem czy muszę robić jakieś rachunki, czy każdy z Was sam sobie przeliczy. 
Mówiąc krótko: Opłaca się! 

Właściwie jest to jedyny realny koszt jaki ponosimy. Pierwsze 30 minut jazdy jest bezpłatne, więc wystarczy zmieniać rower. Dochodzi do tego 150 euro depozytu, jednak jest ono zwracane na nasze konto. Przy okazji proponuję sprawdzić w banku, ile czasu jest na zwrot takiego depozytu. Ja czekałam 2 tygodnie, a mają prawo zwrócić go nawet po 4 tygodniach. Nie wliczałabym więc tej kasy w jakiekolwiek plany wyjazdowe, jako "do wydania później". 


2. Dostępność: Ogromna - stacje są, nie żartując, co 200 metrów. Bez problemu w całym Paryżu znajdziecie miejsce z rowerami. Czasem na tych dalej od centrum brakuje rowerów do wzięcia, za to w centrum jest ich pełno. Szczególnie, że stacji jest naprawdę bardzo dużo. Na wszystkich też są mapki z zaznaczonymi kilkoma najbliższymi. 


3. Problemy... Czasem brakuje rowerów dalej od centrum. Choć zdarza się to dość rzadko. Podobno też czasem nie ma miejsca na oddanie roweru. W Paryżu, w odróżnieniu od Warszawy, nie można przypinać jednego roweru do drugiego. Każdy z nich ma metalową "wtyczkę", którą musi być wpięty do stojaka, inaczej system nie przyjmie zwrotu i ściągnie pieniądze z depozytu. Na szczęście jednak, jeśli na stacji nie ma wolnego stojaka, wbija się zwrot ręcznie i system daje dodatkowe 15 minut i instrukcje, gdzie rower należy oddać. 


Tak więc, Mili Państwo: Na rowery!!!

Jednakże jeśli ktoś z Was nadal nie jest przekonany, albo nie ma chęci na rower może znajdzie miejsce, gdzie wypożyczą mu coś takiego. 


2 komentarze:

  1. Byłam w Paryżu dwa razy, i zawsze na dwóch nogach wszędzie. A w przypadku takiej fanki pedałowania jak ja to poprostu wstyd :). Trzeci raz będzie już na rowerze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam, bo naprawdę fantastycznie.. ale i tak dużo na nogach się też spędza, bo rower odstawiasz i naprzód..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że dzielisz się ze mną swoją opinią! To dla mnie ważne.

Facebook Favorites More

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Best Web Hosting Coupons