piątek, 31 października 2014

Polska - Na Dorsza!

"Hej, rybacy! Na Dorsza!" - chciałoby się zakrzyknąć. Lubicie przygody? Nad polskim morzem popłyńcie więc na "rejs na dorsza". Wybierzcie dzień z odrobiną wiatru, a na pewno wrócicie zadowoleni. 


Po awarii komputera posiadam tylko jedno zdjęcie, które się zachowało. Smutek, bo chciałam Wam pokazać wyławianie dorsza!

Hej przygodo!

Pobudka o 3 nad ranem. Kuter wypływa o czwartej, choć o tej porze to tylko SDM powinno się śpiewać, a nie ruszać na spotkanie z przygodą.

O czym trzeba pamiętać

Godzina wyjścia z portu

Kiedy Kapitan przez telefon mówi, że wypływamy koło 4 nad ranem to przyjedźcie tam o 3.30 - 3.45 najpóźniej. My niemal się spóźniliśmy, byliśmy odrobinkę przed czwartą. Dziesięć minut później i z połowu nici. Złapaliśmy kuter - biegiem - po drugiej stronie portu, kiedy ładowali lód. Nieprzytomni wpakowaliśmy się na pokład, zebraliśmy ochrzan od Bosmana i ruszyliśmy w morze. Także być przed czasem - dużo! - ważna rzecz. 

Strój 

Nad ranem jest chłodno, więc wiadomo - jakieś okrycie. Gdy nie wieje - latem można ubrać się normalnie i pewnie nawet poopalać. Gdy jednak wieje... sprawa staje się poważna. 
Polecam (w sierpniu w sam raz, nie chcę myśleć o połowach listopadowych):
- gustowne spodnie 'rybackie' tudzież żeglarskie - nieprzemakalne. 
- obowiązkowo nieprzemakalna kurtka
- pod kurtką ciepły sweter lub polar
- kalosze - poważnie! Woda zalewa pokład, jest zimno i mokro! 
- czapka i rękawiczki w niczym nie zaszkodzą
- okulary przeciwsłoneczne mogą przydać się w momentach pojawiającego się słońca. 

Wypływacie w morze

Brzegu nie widać, wiatr chłosta po twarzy, deszcz wlewa się pod ubranie, ale przecież wydane 200zł motywuje do pozostanie na pokładzie! To nie przelewki, bo jakby innego wyjścia nie ma. Woda zalewa burty - trzeba się mocno trzymać. Wyciąganie dorszy to ciężka praca, ja następnego dnia miałam zakwasy. Walka z rybą kilkanaście metrów pod wodą to jest coś! 
Jeśli ktoś ma chorobę morską - tableteczki nie zaszkodzą, mnie poczęstowali współtowarzysze. Nie spodziewałam się, że będzie tak wiało! A podobno nie przekraczało 3 - 4  skali Beaufort 'a.

Przenośna lodówka

Najprawdopodobniej złowicie dużo dorszy. Dozwolona ilość to 7. Ale w dwie osoby robi się 14. Wypatroszone trzeba jakoś zawieźć do domu. Przenośna lodówka jest idealnym rozwiązaniem!
Można załadować je - dorsze w lodzie do tej lodówki, kupić później jeszcze worek  świeżego lodu i zawieźć znad morza do domu. Można je zawinąć w gazety i przewieźć do domu w lodówce. Można je też obłożyć pokrzywami i spokojnie zawieźć do domu w lodówce. 

Czy warto?

12 godzin na morzu to wyzwanie. Ja po 5 nie miałam już siły wyciągać ryb z wody. Kilka mi się zerwało - co za każdym razem zauważał Kapitan, wychylał się i mówił: No dziewczyno, a już ją miałaś! Do roboty, żeby wstydu nie było. 
 
Byłam jedyną kobietą na pokładzie, na początku wytłumaczyli mi o co chodzi z łowieniem, a później to już jak wszyscy - radź sobie sama! 
 
Jakby nie było, wspomnienie fantastyczne. Może jeszcze kiedyś popłyniemy, ale wtedy już z lodówką, przed samym wyjazdem i ryba do zamrożenia na pół roku będzie! 
 
W Kołobrzegu za rejs 12 godzinny z wyżywieniem zapłaciliśmy 200zł.

2 komentarze:

  1. Fajna sprawa z tym łowieniem dorsz! Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna sprawa z tym łowieniem, kusi mnie, żeby się wybrać kiedyś, nie wiem jakby wytrzymał to mój żołądek, mam zawsze na wodzie chorobę morską.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że dzielisz się ze mną swoją opinią! To dla mnie ważne.

Facebook Favorites More

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Best Web Hosting Coupons