sobota, 25 lipca 2015

Azja - Gruzja - Upalne Tbilisi

Trzy dni w Tbilisi - rozumiem, że może wydawać się zbyt długo (jak  donoszą internety), jednak przy niemal 40-stopniowym upale pozwalają w spokoju zejść z turystycznego szlaku.

Tbilisi. fot. www.niwicz.pl
Pierwszy dzień w Tbilisi przywitał nas 38 stopniami w cieniu... ostatni nie lepiej, bo trzydziestoma sześcioma! Lipiec i sierpień w Gruzji raczej tylko w ostateczności.

Tbilisi. fot. www.niwicz.pl
Po nocnym przylocie i kilku godzinach snu poranek przyniósł pierwsze prawo Tbilisi, a właściwie całej Gruzji:

Kawa z mlekiem

Nie mieszkaliśmy w centrum, ale wydawało mi się, że zjedzenie śniadania w jakiejś knajpce na świeżym powietrzu nie będzie problemem. Okazało się, że nic o Tbilisi nie wiedziałam. Dwie godziny spaceru po ulicach przyniosły miejsce - typowo turystyczne - w którym można było po prostu usiąść, zamówić zimną kawę z mlekiem i chaczapuri. Dwie godziny! Tak więc, jadąc do Tbilisi pamiętajmy, że:
- jeśli chcesz się napić kawy z mlekiem, szukaj kawiarni dla turystów (możesz też spróbować z
- jeśli chcesz usiąść na świeżym powietrzu w Tbilisi, szukaj kawiarni dla turystów. Większość miejsc mieści się w piwnicach.
- jeśli chcesz zjeść śniadanie, po prostu kup sobie pyszne, świeżutkie chaczapuri w piekarni na rogu i nescafe 3 w 1 w kiosku po drodze (tak, kawę w kubkach na wynos kupuje się w kioskach i sklepach spożywczych), dołącz do tego pyszne smakujące słońcem brzoskwinie, a wszystko to skonsumuj w parku na zacienionej ławce.
- jeśli dobrze poszukasz, uda ci się wypić kawę po turecku przy plastikowym stoliczku.

fot. www.niwicz.pl

- Może kawę?
- O tak, chętnie. Poproszę. A czy jest mleko?
- Mleko?
- Tak, mleko. Mljeko (nauczyłam się po rosyjsku).
- Po co?
- Do kawy.
- Ha, ha. Mleko do kawy? Nie. Nie mamy mleka. 

Miasto kontrastów

Spacer głównym traktem turystycznym, który rozpoczyna na się na starym mieście w okolicach łaźni, biegnie pełną knajpek ulicą Sioni, dalej Ereklego II, zahacza o plac Wolności i wskazuje na spacer ulicą Rustaveli, a także zachęca do spędzenia chwili w Rike Parku i popatrzenia na majestatyczny Pałac Prezydencki na pewno przyniesie turyście poczucie, że piękne i pełne historii to Tbilisi. Odnowione kamienice, zachęcające chłodem tysiącletnie kościoły, eklektyczna wieża zegarowa i pełne nowoczesnych, błyszczących sklepów Rustaveli na pewno zrobią wrażenie.

Wieża zegarowa. fot. www.niwicz.pl
Warto jednak pokręcić się po uliczkach, zajrzeć w bramę, skręcić ze szlaku proponowanego przez przewodniki i punkty turystyczne, wyjść poza mapę, żeby przez dziurę w płocie zobaczyć walące się budynki, poczuć palący zapach gruzu leżącego na ulicach, czy trafić do dzielnicy blokowisk, gdzie za windę trzeba zapłacić 50 tetri.
Przez dziurę w płocie. fot. www.niwicz.pl
Po wyjściu z centrum Tbilisi. fot. Sabina Piłat
Blokowisko. fot. Sabina Piłat
Warto przyjrzeć się z bliska bilbordom rozwieszonym za Pałacem Prezydenckim, żeby zorientować się, że zasłaniają one szpetną kamienicę stojącą 20 metrów dalej. Czy nie lepiej było odnowić mury kamienicy zamiast wydawać pieniądze na wielometrowe plakaty zasłaniające prawdziwą twarz miasta?

Za pałacem prezydenckim. fot. Sabina Piłat
Czy takie Tbilisi zachwyca, czy też może skłania do jak najszybszego wyjazdu? To już pytanie, które każdy musi zadać sobie sam i zastanowić się, czy walące się kamienice to urok miasta, czy może jednak wolelibyśmy, żeby wyglądało inaczej.

Patrzę na Tbilisi z góry

W mieście są dwa fantastyczne miejsca, do których naprawdę warto się udać. Pierwsze to Wzgórze Mtacminda (na zachodzie), na które można wjechać tramwajem zarówno w dzień, jak i w nocy. Na szczycie jest park rozrywki. Są tam strzelnice, kawiarnia, kolejki i wielki diabelski młyn.

Cennik tramwaju na Wzgórze Mtacminda. fot. Sabina Piłat
Wjazd na górę kosztuje 2 lari. Należy doliczyć do tego koszt karty magnetycznej - także 2 lari. Na szczęście można wziąć jedną na dwie osoby i tylko doładować za odpowiednią ilość pieniędzy. Warto pamiętać, że na szczycie wszystko, poza kawiarnią, działa także na kartę. Przykładowo diabelski młyn to koszt 3,50 lari, które trzeba mieć na karcie. Nie skorzystaliśmy, bo akurat... padł system i nie dało się doładować karty.
Matka Gruzja. fot. Sabina Piłat
Widok ze wzgórza Sololaki. fot. www.niwicz.pl
Drugie miejsce, w które warto się udać, to znajdujące się w południowej części miasta Wzgórze Sololaki. Rozciąga się z niego przepiękny widok na całe miasto. Na szczycie zwiedzimy kilkusetletnią twierdzę i ogród botaniczny. Wzgórze zdobi, nocą pięknie podświetlony, pomnik Matki Gruzji. Oznajmia już daleka swoje zamiary. W jednej ręce trzyma miecz - dla wrogów, a w drugiej kielich wina - dla przyjaciół przybywających z dobrymi intencjami.

Kolejka linowa na Wzgórze Sololaki. fot. Sabina Piłat
Na górę można wjechać kolejką linową - koszt 1 lari. Rusza z placu Europy. Po raz kolejny potrzebna jest nam karta, wystarczy jedna na dwoje. Nie jest to jednak ta sama karta, co na wzgórzu Mtacminda. Ta natomiast jest też kartą, którą doładowuje się, aby jeździć metrem. Przy wyjeździe z Tbilisi można ją zwrócić i odzyskać swoje 2 lari albo... zatrzymać na pamiątkę.

Katedra górująca nad miastem

Warto zobaczyć też nową, górującą nad miastem prawosławną katedrę Cminda Sameba Świętej Trójcy. Znajduje się w okolicach Pałacu Prezydenckiego i aż oślepia swoją złotą kopułą. Szczególnie oślepia, kiedy wejdzie się między rozpadające się kamienice i popatrzy na nią nad ich dachami.


Pchli Targ

Jeśli lubi się zapach staroci, to tuż przy moście Czugureti od południa rozkłada się pchli targ. Można znaleźć ciekawostki i za kilka terti, jak i za kilkaset lari. Straganiarze proponują wszystko. Chcieliśmy kupić trzy stare kartki pocztowe, a skończyło się na tym, że za 10 złotych wyszliśmy z 15-stoma i jeszcze dostaliśmy książeczkę o starym Tbilisi z przed kilkudziesięcu lat. Także asertywność w cenie..

Wyjście z pchlego targu. fot. www.niwicz.pl

Łaźnie 

W dzielnicy Abanotubani można zażyć kąpieli w ciepłej wodzie siarkowej, a właściwie to skorzystać ze "śmierdzącej jajami" sauny, czyli łaźni. Do wyboru mamy łaźnie publiczne i prywatne, zamykane sale w cenie od 20 do 150 lari w zależności od miejsca.

Łaźnie królewskie. fot. www.niwicz.pl

Rike Park

Doskonałym miejscem na podziwianie zachodu słońca jest usytuowany na wschodnim brzegu Kury Rike Park. Można wejść po schodach i podziwiać zachodzące za wzgórzami słońce. Do Rike Parku prowadzi przedziwna konstrukcja Mostu Pokoju, który po raz kolejny zadziwia swoją nowoczesnością w pełnym gruzu Tbilisi.

Zachód słońca i wdiok na Rike Park. fot. www.niwicz.pl
*50 tetri, to pół lari. 1lari = 1,80zł

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że dzielisz się ze mną swoją opinią! To dla mnie ważne.

Facebook Favorites More

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Best Web Hosting Coupons