sobota, 2 stycznia 2016

Azja - Boreno - Pierwsze kroki w dżungli

Kiedy wchodzisz do dżungli, oblepia cię... Łapie w swoje szpony, męczy i zaczarowuje. Tutaj nie działają już zasady z miasta, zasady, które znasz z codziennego życia. Tutaj nawet posmarowanie ciała kremem nabiera nowego oblicza...

Kto z nas nie słyszał o dżungli? Kto o niej nie marzył? Kto nie ruszał w wyobraźni na spotkanie z dzikimi zwierzętami, z trującymi roślinami? Kto nie czytał i nie oglądał już jako dziecko "W pustyni i w puszczy" czy "Księgi dżungli"? A kto rzeczywiście był w dżungli? Czy jest taka, jak opisują ja książki? Czy jest dzika? Czy jest straszna? Czy jest fascynująca?


Marzenia

Jako dziecko czytałam książki i patrzyłam, jak małe dzieci przypadkowo zostawione w dżungli spotykają przygodę na swej drodze. Trochę też tak chciałam. "W pustyni i w puszczy" pamiętam, jako pierwszą "prawdziwą" lekturę. Przeczytałam w wakacje. Film też obejrzałam. Marzyłam. Chciałam kiedyś wyruszyć w daleki, dziki świat. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że marzenia się spełnią. 

Dżungla

W czasie podróży po Azji miałam okazję dżunglę ową, baśniową, wyśnioną zobaczyć na własne oczy. Wciąż się zastanawiam czy była to "prawdziwa' dżungla... Czy to właśnie Ta Dżungla. Nie byłam w Afryce. Nie trzeba było torować sobie drogi maczetą i lwa nie spotkałam. Jakby trochę się zawiodłam. Jednak, kiedy teraz, z perspektywy czasu jakby nie było, patrzę, to dżungla to była. Ucywilizowana. Dostępna dla zwykłego turysty, ale jednak dżungla. Prawdziwa. Zaskakująca. Nieznana. Chwilami zapierająca dech w piersiach i z zachwytu, i ze strachu. 

Były tam rośliny, z których mogłabym zbudować sobie dom. 


Były korzenie, który formowały las. Korzenie, po których wspinaliśmy się niby po schodach. 


Były tam żarłoczne, pełne trującego kwasu.... rosiczki pożerające owady, a nawet żaby... 



Były węże na środku drogi i powiadam wam - nawet jeśli las tropikalny wygląda niegroźnie noście długie spodnie i zakryte, najlepiej mocne buty. 


Były zwierzęta. Dzikie zwierzęta. Przy ośrodku i w lesie żyły sobie małpy. 
wielkonose - nosacze. Żywiące się roślinami. Większe od człowieka. Spokojnie zwisające z gałęzi. I te małe paskudy - makaki. Dominujące. Wyznaczają obszary koczowania, a tym samym wypłaszają ogromne nosacze.

Małpy siejące strach

- Czy mogę procę?
- Słucham??- Procę, szybko, bo zabiorą nam całe jedzenie!- Ach. Jasne. 
Za pierwszym razem makaki spotkaliśmy w Lop Buri (Mieście Małp), a później na wyspie Tarutao w Tajlandii. Za żadnym razem nie wzbudziły mojej sympatii. Tym razem jednak już wiedziałam, co zrobić, aby w spokoju zjeść śniadanie na tarasie. Proca! Czasem proca w rękach turysty nie działa, z reguły jednak (na szczęście) sam ruch naciągania gumki powoduje u małp strach i jest szansa, że nie zabiorą tego, co jest na stole. Pamiętam wzrok zdumionych turystek, kiedy małpy zeskakujące z dachu zaczęły dobierać się do ich jedzenia, a ja pobiegłam po procę do obsługi. Szybko zrozumiały, co robię... Boję się tych małp. Ludzie, którzy tam mieszkają nie boją się ich tak bardzo, ale jednak czują przed nimi obawy. Jeśli zdecydujecie się spać w namiocie na polu (pełnym kamieni!), to na pewno usłyszycie:
- Rozbić się możecie po 18, a wstać też musicie już przed 6 rano i najlepiej złożyć namiot. Nigdy nie zostawiać jedzenia. 
Jest to pora, kiedy małpy schodzą z dżungli do "cywilizacji", czyli ośrodka położonego na brzegu morza. Mogą zaatakować, Pracownicy parku do sprawy podchodzą poważnie i naprawdę sprawdzają, czy rano ludzie zebrali rzeczy. Nawet na wszelki wypadek dostałam do namiotu miotłę!


Balsam do ciała

Wspominam o tym, ponieważ to był pierwszy raz, kiedy dowiedziałam się, że pocić się można każdą najmniejszą komórką ciała. Oczywiście trzeba posmarować się kremem przeciwsłonecznym, jednak należy liczyć się z tym, że po 3 minutach wspinania (Bako NP jest dość górzysty) krem ten będzie spływał białymi strumieniami z naszego ciała. W tym klimacie trzeba chronić się przed komarami i bardzo dużo pić. Dzięki temu można oddać się rozkoszy podziwiania tego, co rzadko można zobaczyć. Można się zachwycać i czuć zupełnie oczarowanym. 




Gdzie jest dżungla?

Miejsce, które odwiedziliśmy to BAKO National Park w malezyjskiej części Borneo. Warto zarezerwować sobie pokój przed wyprawą, chyba, że ma się dużo czasu... Pamiętam, że udało nam się tam popłynąć (tak, z biura parku dopływamy łodzią po wodach Morza Południowochińskiego na półwysep) tylko dlatego, że okazało się, że jest wolny pokój bez rezerwacji. Później przenieśliśmy się do namiotu. Ceny nie są zabójcze, wstęp do parku około 10 zł, pokoje około 30-40zł/osoba. Na miejscu można kupić jedzenie w restauracji.




Łodzie odpływają z miejscowości Bako - można się dostać do niej autobusem miejskim z centrum Kuching, bilet ok. 3 ringity.

9 komentarze:

  1. Aż dech zapiera! Dzięki za wirtualną wycieczkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że się podobało! Trochę słońca przy tym mrozie..:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczna dżungla. Przy takim mrozie w Polsce, fajnie jest takie zdjęcia pooglądać. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki Maks. To prawda, takie widoki rozgrzewają!

    OdpowiedzUsuń
  5. Roślinność, zwierzęta i cała reszta składa się na jeden wielki dom w którym i dla człowieka znalazłoby się miejsce. Niestety człowiek sam niszczy te zielone tereny co nie napawa optymizmem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Taką dżunglę też chciałabym zobaczyć, dzięki za fajną wirtualną wycieczkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję Wam za miłe słowa!
    Chętnie bym wróciła.. szczególnie, gdy zima za oknem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wpis, sama już dużo nachodziłem się po dżunglach

    OdpowiedzUsuń
  9. Cały czas czekam na okazję aby zapuścić się trochę właśnie w taką dżunglę. To moje marzenie od dziecka.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że dzielisz się ze mną swoją opinią! To dla mnie ważne.

Facebook Favorites More

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Best Web Hosting Coupons