piątek, 25 listopada 2011

Hiszpania - Gran..hotelownia!


Mówiąc najkrócej właśnie to zdjęcie oddaje atmosferę Gran Canari, jaką miałyśmy okazję się cieszyć przez krótki listopadowo - grudniowy tydzień. 
Plan nie był skomplikowany. Niemal każdego dnia na zmianę jedzenie, picie oraz kąpiel (w mini basenie - ale z podgrzewaną wodą! w końcu jest zima!) i plażowanie!
Popołudniami, kiedy słońce zaczynało zachodzić zazwyczaj ubierałyśmy się cieplej i ruszałyśmy na spacer. Nasze popołudniowe mini wyprawy ograniczały się do:
1. Moczenia nóg w oceanie - moim zdaniem jest zimny, a pani, która mówiła, że ma 21 stopni i próbowała namówić nas na wycieczkę statkiem wzdłuż wybrzeża, kłamała!
2. robienia zdjęć z ręki, na fejsbuka..
3. kupowania niepotrzebnych rzeczy, zaliczamy do tego ogromnej wielkości słomkowe sombrero, z którym nie wiedziałam co zrobimy w samolocie - pomysł był jeden: "po prostu będziemy mieć na głowie na lotnisku, nikt chyba nie zabrania noszenia nakryć głowy (?!)" oraz słomkowy, piękny kapelusz - obowiązkowo - z napisem Gran Canaria!
4. robienia kolejnych zdjęć pod tytułem:
- jak pięknie i romantycznie z tym Atlantykiem w tle.. tylko spójrz.. i jak ładnie dziś wyglądasz.. takie niezaplanowane, niepozowane..
- wydmy, prawie jak pustynia.. zachód słońca nad oceanem.. to jest to! 
5. zostawaniem śladów na piasku..
Nie zagłębiłam się wystarczająco w opisy pogody na Kanarach, żeby mieć pewność, ale z doświadczenia widzę, iż "zimą" czyli na przełomie listopada i grudnia zauważalne są tutaj ogromne różnice temperatur pomiędzy nocą a dniem.. W ciągu dnia wystarczą krótkie spodenki i bluzka na ramiączka. Natomiast nocą (a nawet już po południu, kiedy słońce zaczyna zachodzić ok 18) bez bluzy lub swetra się nie obejdzie. Nie wiem, czy tak jest tutaj cały czas, ale teraz wciąż wieje silny, zimy wiatr! Przewraca kubki, rozwiewa karty, porywa ubrania z suszarki i koce z leżaków. Palce marzną przy klawiaturze, ale byłam dzielna i pisałam. Mam wrażenie, że różnica temperatur pomiędzy dniem nocą wynosi co najmniej 10stopni, ale może to tylko złudzenie, gdyż chciałabym, żeby i nocą było tutaj ciepło..
W czasie naszego tygodnia wakacji od wakacji..szczególne wrażenie zrobiły na nas wydmy na wybrzeżu. Jadąc tam wyczytałam coś tam o jakiś tam wydmach -  Dunas de Gran Canaria, ale nie spodziewałam się tego, co tam zastałyśmy. Niewielka pustynia. Wybraliśmy się na spacer, szkoda, że bez wody, gdyż spacer zdecydowanie wydłużył się w czasie. 
Mati, poznany w Amsterdamie, spotkany na drugim końcu świata, po obiedzie nad basenem wybrał się z nami. Była burza piaskowa i znalezione - czyjeś - buty na piasku, śladów nie było...
Poza pustynią udało nam się całkiem przypadkiem dotrzeć na przepiękny zachód słońca nad Atlantykiem. Morze płynące srebrem zamiast wodą.. 
Podsumowując..Maspalomas południowy kurort jedyne czym może się poszczycić to właśnie wydmy. Poza tym miasteczko jest jedną, wielką, monotonną hotelownią. Wysokie mury wokół ośrodków z domkami, tłumy Niemców, a dokładniej niemieckich emerytów, w radio niemiecka muzyka, napisy po niemiecku, w restauracjach ze specjalności niemieckie kiełbaski. Drogo i mało ciekawie, wrócić tam raczej nie planuję. Na Gran Canarię może tak, ale żeby pojeździć - by wyspa jest na tyle mała, że można ją przejechać samochodem, a nawet rowerem. A tutaj z racji, że zbliżały się święta załączam taki malutki akcent! Sprzedawały się jak ciepłe bułeczki. 


0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że dzielisz się ze mną swoją opinią! To dla mnie ważne.

Facebook Favorites More

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Best Web Hosting Coupons